Wielu deweloperów szczególnie skrupulatnie dba o to, by na stronach internetowych pominąć informację o cenie mieszkań i domów w prowadzonych inwestycjach. O ile takie podejście ma zazwyczaj zniechęcić konkurencję do zbyt szczegółowej analizy sąsiednich inwestycji, to utrudnia to życie klientom poszukującym informacji o aktualnych cenach nieruchomości. To samo dzieje się na rynku sprzedaży aut. Mamy tu do czynienia z sytuacją (dla mnie niezrozumiałą), kiedy sprzedawca samochodu wywiesza na nim tabliczkę z napisem „Do sprzedania” i litanią opisującą właściwości auta, a w miejscu przeznaczonym na cenę wpisuje „Do uzgodnienia”. Z reguły nikomu nie chce się wykonywać dodatkowych telefonów do właściciela, co burzy zamierzenia właściciela samochodu.
![]() |
| Ceny mieszkań są z niewiadomych względów pilnie strzeżoną tajemnicą. |
Można zrozumieć deweloperów działających na rynku domów, gdzie częściami składowymi ceny jest działka, a ta z kolei ma różną powierzchnię w zależności o tego, czy kupujemy np. segment środkowy, czy skrajny, a niby podobne domy różnią się czasem wieloma niuansami architektonicznymi. Tu przeważają względy praktyczne. Zbyt wiele tłumaczenia, cyferek. Niektórzy deweloperzy jednak potrafią przedstawić to w jasnej, zrozumiałej formie. Ale mieszkania? Dochodzi czasem do tego, że aby zdobyć pilnie strzeżoną informację o cenie należy udać się do biura sprzedaży, gdzie handlowiec po zaparzeniu nam kawy i wyrecytowaniu kilku formułek sprzedażowych w końcu wyjawi gwóźdź programu. Zastanawia mnie czasem jak mogą reagować klienci, którzy nieświadomie trafiają do biura i po raz pierwszy otrzymują informację o cenie. Czy przyjmują ją na spokojnie? Czy może zaskakują sprzedawcę okrzykiem dezaprobaty i odkręcając się na pięcie wychodzą. Tak czy inaczej brak informacji o cenie na stronie internetowej dewelopera ma zazwyczaj efekt odwrotny od zamierzonego.






Teraz już nie tylko deweloperzy tak robią, sądząc po aktualizacji cen ogłoszeń osób
prywatnych tam też cena jest ukryta od co najmniej dwóch lat. skomentuj