Rodzina na swoim bliska finiszu
 Oceń wpis
   

"Rodzina na swoim” przez ostatnie lata była nośnym hasłem napędzającym koniunkturę na kredyty mieszkaniowe. Wyśrubowane do granic przyzwoitości limity cenowe pozwalające na dopłaty pozwoliły na odciążenie wielu rodzinnych budżetów. Przynajmniej w pierwszych latach spłacania kredytu. Jednak wszystko co dobre szybko się kończy. Obecne limity skutecznie wyłączyły z dofinansowania do kredytów zakupy z rynku wtórnego w większości polskich miast. Zadowoleni mogą być tylko deweloperzy, którzy dotychczas przegrywali z kretesem walkę z rynkiem wtórnym. Zwłaszcza w drugiej połowie 2012 r. mogą oni liczyć na zwiększone zainteresowanie mieszkaniami spełniającymi limity zakładane przez program. Wszakże tylko do końca tego roku jest szansa na otrzymanie dopłaty do kredytu.

Czy zakończenie programu Rodzina na swoim będzie prowadzić do istotnych zmian w obrazie polskiego rynku mieszkaniowego? Z pewnością nie. Po drastycznym obniżeniu limitów dla programu i zróżnicowaniu ich wysokości w zależności od rynku zakupu mieszkania (z rynku wtórnego kontra od dewelopera) wielu obserwatorów rynku mieszkaniowego oczekiwało skokowego zmniejszenia się liczby transakcji – zwłaszcza w segmencie mieszkań z drugiej ręki. Nic takiego nie miało miejsca, częściowo dlatego, że wchodzące od 1 stycznia 2011 r. regulacje związane z Rekomendacją S skutecznie zmobilizowały do zainteresowania się zakupem mieszkania w starym roku.

 Dopłaty do kredytów królowały dotychczas
zwłaszcza na rynku wtórnym

Dla rynku pierwotnego mieszkań zamknięcie programu Rodzina na Swoim nie będzie mieć dużego znaczenia wszak z zeszłorocznych danych widać, że liczba udzielonych kredytów w ramach RnS na rynku wtórnym przewyższa dwukrotnie liczbę transakcji z dopłatą na rynku deweloperskim (27,6 tys. wobec 13,8 tys. na rynku pierwotnym). Z dobrodziejstw programu korzystali więc w większości nabywcy mieszkań z drugiej ręki. Jednak rynek nieruchomości to zespół naczyń połączonych. Pieniądze uzyskane ze sprzedaży używanego mieszkania trafiały na konta deweloperów, u których klienci dokonywali zakupu kolejnego M. W ten sposób, choć pośrednio, rynek wtórny mieszkań, dzięki wsparciu RnS wzmacniał pozycję deweloperów.

Zakończenie programu Rodzina na swoim będzie wymagać nowych inicjatyw rządu mających na celu zwiększenie dostępu do zakupu mieszkań dla nabywców pierwszego M. W Ministerstwie Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej przygotowywana jest nowa  formuła realizacji inwestycji mieszkaniowych, w ramach której przewiduje się możliwość częściowej partycypacji nabywcy w kosztach budowy lokalu, co umożliwi wynajmowanie takiego lokalu i spłatę całej kwoty w trakcie trwania najmu. Po spłacie najemca otrzyma lokal na własność. Szczegóły nowego programu jeszcze przed nami. Czy będzie to hit na miarę Rodziny na Swoim? O tym przekonamy się pewnie najwcześniej za kilkanaście miesięcy.

Michał Kosiedowski
Marcin Jańczuk

Komentarze (0)
Gifty na zachętę i cena od...
 Oceń wpis
   

Deweloperów i pośredników czeka w najbliższym czasie nie lada orzech do zgryzienia. Zmiany w ustawie o finansowym wsparciu rodzin w nabywaniu własnego mieszkania (program Rodzina na swoim) sprawiły, że przedstawicielom rynku wypadł bardzo ważny czynnik pozycjonowania oferty. Wprawdzie znajdziemy jeszcze przykłady (zwłaszcza na rynku nowych mieszkań) lokali kwalifikujących się do dopłat, ale powiedzmy sobie szczerze – nie będzie to na pewno to samo eldorado, jakie mieliśmy jeszcze do niedawna, kiedy program wspierał nie tylko rodziny na dorobku, ale i nabywców mieszkań w apartamentowcach. O ile oczywiście mieściły się w limitach programu, a często tak było.

Kliknij w logo, aby wysłuchać
audycji o sytuacji na rynku mieszkań
w Jedynce.

Rodzina na swoim przestaje być wabikiem marketingowym. Należy więc znaleźć coś, co przyciągnie nabywców i przyspieszy ich decyzję o zakupie. „Przyspieszy”  to bardzo ważne słowo, bo choć grupa osób poszukująca mieszkań jest ogromna, jakimś cudem tempo sprzedaży mieszkań, zwłaszcza na rynku pierwotnym, jest dalece niezadowalające od oczekiwanego. Na rynku można więc zaobserwować powrót do wykorzystywanych przed trzema laty zachęt.(tu czytaj o zachętach deweloperów stosowanych w 2008 r.) W zamian za zakup mieszkania można stać się właścicielem sprzętu RTV/AGD, wyślą nas na bajeczne wczasy w egzotyczny zakątek świata, a jeżeli nie gustujemy w tego typu wojażach, gratisowo możemy zaaranżować i wyposażyć kuchnię. Trudno sobie wyobrazić klienta, który pod wpływem obietnicy otrzymania plazmowego telewizora zaciąga kredyt i kupuje mieszkanie. Tak czy inaczej coraz więcej deweloperów stosuje taką metodę – zapewne jedynie po to, by wyróżnić ofertę z grona prawie 50-ciu tysięcy lokali będących w sprzedaży na rynku pierwotnym.

W ostatnim czasie prym jednak wiodą reklamy, których najbardziej zauważalnym skutkiem jest natężenie pytań o dalsze możliwe spadki cen mieszkań i radość z tak niskich wartości. Nie może to dziwić, bo gdy w stołecznej prasie zobaczymy hasło „Ceny już od 4000 zł za m kw.”, brzmi to zachęcająco. Jednak czy takie mieszkania istnieją? Tak. Tylko, że nikt nie wspomina, że mają najczęściej 140 m kw. i czekają na klienta od dwóch lat.

Komentarze (1)
Rodzina na swoim – ze skrajności w skrajność
 Oceń wpis
   

Pierwsze projekty zmian w programie Rodzina na swoim (RNS) przewidywały całkowite wycofanie z dopłat mieszkań nabywanych z rynku wtórnego. Dlatego za kompromis można uznać utrzymanie programu  dla używanych mieszkań. Obniżenie przez ustawodawcę wskaźnika przeliczeniowego z 1,4 na 0,8 dla rynku wtórnego to jednak rzeczywisty koniec programu w wielu miastach, w których znalezienie mieszkania w nowych limitach cen będzie niemożliwe.

W Metrohouse & Partnerzy opracowaliśmy zestawienie procentowego udziału tegorocznych transakcji mieszkaniowych, które spełniały kryteria programu Rodzina na swoim. Jednocześnie zrobiliśmy symulację, w której obliczyliśmy, ile z tych transakcji kwalifikowałoby się do dopłat wg nowych limitów cenowych m kw.

Przykładowo w Olsztynie i Łodzi wszystkie przeprowadzone przez pośredników Metrohouse transakcje teoretycznie spełniały warunki dotyczące powierzchni i limitów cenowych dla RNS. Gdyby jednak zastosować nowe limity cenowe, w Olsztynie dopłaty można byłoby uzyskać tylko dla 22 proc. transakcji, a w Łodzi udział transakcji spadłby do 40 proc.

To jednak najlepsze wyniki dostępności mieszkań w ramach RNS. W Warszawie i Gdańsku jedynie 2 proc. transakcji spełnia warunki nowych limitów. Najgorsza sytuacja jest we Wrocławiu, Krakowie, Gdyni i Poznaniu. Tu żaden ze sprzedanych lokali nie spełnia nowych limitów cenowych programu. Dla osób planujących zakup mieszkania z dopłatami to fatalna wiadomość, gdyż oznacza to, że znalezienie mieszkania, które będzie spełniać wymagania programu może w praktyce okazać się niemożliwe.


Analizując potencjalną dostępność mieszkań z rynku wtórnego wydaje się, że nawet spadki cen w obecnie obserwowanym tempie nie przyczynią się do zwiększenia dostępności mieszkań kwalifikujących się do dopłat. Ustawodawca przeszedł ze skrajności w skrajność. Obecny limit prawie 10 tys. zł za m kw. mieszkania w Warszawie całkowicie wypaczał ideę powstania programu, kierując pomoc dla nabywców, którym była potrzebna w najmniejszym stopniu. Z kolei nowe limity dla rynku wtórnego przekreślają szanse wielu rodzin na nabycie własnego pierwszego M z rządowym wsparciem, ew. powodują, że zakupy te mogą ograniczyć się do lokali w złym stanie technicznym, przestarzałej technologii, w najgorszych lokalizacjach.

Mieszkania kwalifikujące się do RNS:
niski standard, słaba lokalizacja.

Zainteresowanym Rodziną na swoim pozostanie rynek pierwotny, gdzie podaż mieszkań spełniających warunki RnS będzie także mocna ograniczona, lecz w mniejszym stopniu niż w przypadku używanych mieszkań. Alternatywą może być też budowa własnego domu, lecz ze względu na ceny gruntów takie rozwiązanie może być niemożliwe do realizacji dla liczących każdą złotówkę młodych ludzi.

Komentarze (1)
Ostatni dzwonek na Rodzinę na swoim
 Oceń wpis
   

Ostatni raport Szybko.pl, Metrohouse i Expandera przynosi naprawdę ciekawe wyliczenia. Jeżeli analizujemy wahania cen transakcyjnych na rynku używanych mieszkań widzimy, że w większości obserwowanych miast ceny spadają. Nie są to spadki znaczące, ale statystyka jest nieubłagana i korektę widać gołym okiem.  Natomiast jeśli porównamy ostatni kwartał 2010 r. z drugim kwartałem br. zauważamy zupełnie inną sytuację. Oprócz Łodzi, gdzie ceny nieubłaganie pikują, w pozostałych sześciu analizowanych miastach pojawiły się wzrosty cen – od 1,1 proc. we Wrocławiu do nawet 4,5 proc. w Gdańsku. Czy to oznacza, że rynek mieszkań używanych zyskuje nowy blask o oczach nabywających mieszkania? Niestety nie, a winy należy upatrywać w szeroko analizowanej na wszelkie sposoby Rodzinie na swoim.

To ostatnie chwile, by wybrać używane mieszkanie
spełniające wymogi RNS.

Pierwsze pogłoski o tym, że z dopłat mogą być wyłączone mieszkania z rynku wtórnego pojawiły się już na przełomie roku. Wtedy zaczęła się pierwsza fala wzmożonych poszukiwań mieszkań, których nabycie jeszcze będzie dawać prawo do dopłat. W międzyczasie pojawiały się propozycje kolejnych zmian, aż do obecnego stanu, kiedy rynek wtórny nadal będzie objęty dopłatami do końca trwania programu (grudzień 2012 r.). jednak przy niższym wskaźniku przeliczeniowym, który z 1,4 spadł do 0,8. W praktyce oznacza to śmierć programu, bo limity cenowe spadają do poziomów, przy których na rynku wtórnym w większości miast ciężko jest znaleźć jakiekolwiek oferty sprzedaży. Całe zamieszanie i medialna burza wobec zmian w RNS wpłynęły na wzrost transakcji na rynku wtórnym i wniosków o kredyt z dopłatą.

Napędzenie koniunktury na mieszkania spełniające wymogi RNS spowodowało z kolei usztywnienie się sprzedających w negocjacjach. Upusty powinny być wyższe niż np. obserwowane 2,4 proc. w Warszawie, ale nie są. W rezultacie w ostatnim półroczu trudno mówić o spadku średniej ceny transakcyjnej sprzedawanego mieszkania, bo w koszyku transakcji przeważają mieszkania nabywane w ramach RNS.

Żarty z Rodziną na Swoim się skończyły – wychodzi na to, że to naprawdę ostatni dzwonek, aby kupić używane mieszkanie z rządowym wsparciem i ostatni dzwonek dla sprzedających, aby uzyskać za lokal przyzwoitą cenę.

 

Zobacz raport Polski Rynek Mieszkaniowy Lipiec 2011 - kliknij

Komentarze (1)
Rodzina na swoim bez singli
 Oceń wpis
   

Rada Ministrów we wtorek 18 stycznia przyjęła projekt ustawy o zmianie ustawy o finansowym wsparciu rodzin w nabywaniu własnego mieszkania oraz o zmianie niektórych innych ustaw. Podjęte decyzje mają duże znaczenie dla osób zainteresowanych rządowym programem Rodzina na swoim.

Najbardziej istotne zmiany dotyczą:


wyłączenia z dopłat mieszkań nabywanych na rynku wtórnym
Po wejściu w życie zmian z programu dopłat zostaną wyłączone mieszkania z rynku wtórnego. Jedynie zakup mieszkań od dewelopera będzie uprawniał (po spełnieniu dodatkowych warunków) do skorzystania z Rodziny na swoim.

Czy wiesz, że:
Statystyki Banku Gospodarstwa Krajowego dowodzą, że w pierwszych trzech kwartałach 2010 r. odsetek udzielonych kredytów w ramach Rodziny na swoim na zakup używanego mieszkania wynosi 59,5 proc., podczas gdy zakup mieszkań z rynku pierwotnego stanowił 22,8 proc. wszystkich udzielonych kredytów. Podobne proporcje widoczne są w latach ubiegłych.

• obniżenia ustawowych mnożników dla obliczania limitów cenowych
Aby ograniczyć pulę mieszkań kwalifikujących się do dopłat zmieniono dotychczasowy mnożnik służący do obliczania maksymalnych pułapów cen metra kwadratowego dla Rodziny na swoim z 1,4 na 1,1. Skutkiem zmiany mnożnika jest istotnym spadek limitów ceny m kw. dla mieszkań nabywanych w poszczególnych miastach, np. w Warszawie limit spadnie aż o 1945,80 zł, w Poznaniu o 1509 zł, a w Gdańsku o 1489,20 zł.


• ustalenia daty zakończenia programu Rodzina na swoim
Zgodnie z zapowiedziami rząd postanowił, iż program dopłat do kredytów mieszkaniowych zostanie definitywnie zakończony z dniem 31 grudnia 2012 r.


• wprowadzenia limitu wieku
Kredytobiorca starający się o kredyt z rządowymi dopłatami nie będzie mógł mieć więcej niż 35 lat.

Czy wiesz, że:
Według szacunków Banku Gospodarstwa Krajowego 22,1 proc. osób, które uzyskały dotychczas kredyt z dopłatą miało więcej niż 35 lat.

Stanowcze nie dla singli
Dodatkowo, propozycja umożliwienia singlom korzystania z dobrodziejstw programu Rodzina na swoim nie zyskała aprobaty rządu. Nadal program będzie obejmował swoim zasięgiem małżeństwa i osoby samotnie wychowujące małoletnie dziecko.


Od kiedy zmiany?
Realnym terminem wejścia w życie zmian będzie najprawdopodobniej drugi kwartał 2011 r.

I co dalej?

Małżeństwo umożliwia skorzystanie z RnS.
Stanowcze "nie" rządu dla dopłat dla singli.

Pamiętając, że z dopłat do kredytów korzystały przede wszystkim osoby nabywające mieszkanie na rynku wtórnym, wyłączenie tych mieszkań z programu może tylko pozornie osłabić zainteresowanie używanymi lokalami. W dłuższej perspektywie nie będzie to czynnik, który wywoła poważne zmiany w kształtowaniu się cen na rynku wtórnym - tym bardziej, że cały program zgodnie z podjętymi ustaleniami, będzie wygaszony do końca 2012 r. Zmiany w programie mogą, paradoksalnie, nawet wzmocnić rynek wtórny mieszkań.


Taka teza wynika z kolejnej zmiany jaką jest znaczne obniżenie przez rząd limitów cenowych poprzez korektę mnożnika z obecnego poziomu 1,4 na 1,1. Deweloperzy, aby więc spełnić wymagania programu muszą dostosować ceny do wartości niższych o 21,4 proc w stosunku do dotychczasowych. Pojawia się pytanie, czy będą skłonni powalczyć o klientów poszukujących rządowego wsparcia przy spłacie kredytu i dokonać korekty cen. Nie wydaje się to prawdopodobne, zwłaszcza, gdy przeanalizujemy nowe możliwe wysokości wskaźników.


Biorąc pod uwagę poziomy cen na rynku pierwotnym w miastach takich jak Szczecin, czy Białystok może to być początek końca egzystencji programu, a w innych takich jak Warszawa, Wrocław, Poznań pula mieszkań zostanie ograniczona do nielicznych inwestycji w mniej atrakcyjnych i odleglejszych dzielnicach miast. W takiej sytuacji rynek wtórny będzie nadal ciekawą alternatywą wobec zakupu nowego mieszkania.

 

Wejdź na stronę Metrohouse & Partnerzy (link) i zobacz tabelę z symulacją nowych limitów cen dla Rodziny na swoim.

Kliknij tu

 

Komentarze (1)
Ostre cięcia w Rodzinie na swoim
 Oceń wpis
   

Jeżeli twórcom zmian w programie Rodzina na swoim chodziło o wdrożenie bodźca do stopniowego wygaszania programu, to już dziś można powiedzieć, że pierwszy milowy krok został poczyniony. Raczej nie ma już szans, by zmiany w RNS nastąpiły od pierwszego stycznia, ale przeprowadzona symulacja dostępności mieszkań dających potencjalną możliwość dopłat do kredytów wg obniżonego wskaźnika i tylko dla inwestycji z rynku pierwotnego pokazuje jak bardzo zmniejszy się pula takich mieszkań. Oto symulacje dla kilku wybranych miast by Metrohouse & Partnerzy:

 

miasto
limity w I kw. 2011 r. dla "starego" wskaźnika 1,4
dostępność mieszkań z rynku wtórnego przy wskaźniku 1,4
ew. limity w I kw. 2011 r. dla "nowego" wskaźnika1,2

szacunkowa dostępność przy założeniu wskaźnika 1,2 (tylko rynek pierwotny)

Wrocław
6710,20
51%
5751,60
29%
Łódź
6708,80
98%
5750,40
67%
Kraków
6521,20
35%
5589,60
26%
Warszawa
9080,40
61%
7783,20
35%
Białystok
5385,10
76%
4615,80
35%
Poznań
7042,00
80%
6036,00
34%
Szczecin
4895,80
58%
4196,40
4%

Szacunkowe obliczenia biorą pod uwagę sytuację, kiedy kredytobiorcą jest rodzina (ew. osoba samotnie wychowująca dziecko), ale dla singli przygotowano jeszcze bardziej rygorystyczne wymagania (powierzchnia lokalu do 50 m kw.), co oznacza, że w niektórych miastach podaż takich ofert będzie bardzo znikoma. Analizie poddano kilka największych polskich miast, ale w gorszej sytuacji znajdą się nabywcy mieszkań w mniejszych miastach, gdzie albo rynku pierwotnego w ogóle nie ma, albo inwestycje występują w śladowych ilościach. Tam więc Rodzina na swoim odejdzie już teraz w wielu miastach do lamusa.

Komentarze (1)
To już nie będzie ta sama Rodzina...
 Oceń wpis
   

Wielkimi krokami zbliżają się proponowane zmiany do programu Rodzina na Swoim. Zapowiada się na całkiem istotne przemodelowanie systemu dopłat do kredytów. Powód? Banalny – oszczędności. Jak tylko wyliczono, ile mogą pochłonąć dopłaty w kolejnych latach, postanowiono przykręcić nieco kurek, wprowadzić dodatkowe ograniczenia, tak by w rezultacie całkowicie wygasić program dopłat.

Zapewne ucieszy to gorących przeciwników dopłat, którzy już dawno, po kolejnych podwyżkach wskaźników cen dla RNS podważali zasadność kontynuowania programu. Wysokie limity cenowe, w ich przekonaniu, nie zdopingowały deweloperów do obniżek cen mieszkań. Wręcz przeciwnie – pod przykrywką Rodziny na Swoim można było prowadzić całkiem skuteczny marketing inwestycji, kreując się w roli dobrodzieja oferującego nabywcom produkty umożliwiające wsparcie finansowe państwa w pierwszych latach spłaty kredytu. Z drugiej strony, RNS stała się szansą dla wielu młodych nabywców mieszkań, dla których obniżenie raty kredytu, zwłaszcza w początkowej fazie spłaty (na tzw. dorobku) to poważne odciążenie budżetu domowego. Pamiętajmy też o czynniku społecznym. Dotychczas niezdecydowani narzeczeni pod wpływem magii rządowych dopłat decydowali się na zawarcie związków małżeńskich. Ileż było takich przypadków! Ciekaw jestem, czy wpływ RNS będzie możliwy do odnotowania w statystykach zawieranych w Polsce małżeństw?


Analizując statystyki udzielanych kredytów w ramach RNS widać wyraźnie, że większość jest przeznaczona na zakupy mieszkań na rynku wtórnym. Obawiam się, że w mniejszych miastach, które nie cieszą się zainteresowaniem deweloperów, program umrze śmiercią naturalną, ponieważ kupujący nie ma tam wyboru nowych mieszkań. Nabywcy mieszkań z mniejszych ośrodków miejskich mogą być zatem grupą, która będzie naturalną drogą całkowicie wykluczona z dopłat. Chyba, że za Rodziną na Swoim przeniosą się do większych miast. W co wątpię.

Komentarze (1)
Ceny mieszkań w stolicy bez zmian
 Oceń wpis
   

Na warszawskim rynku nieruchomości nadal obserwujemy stabilizację cen. Choć raporty pokazują nieznaczne wahania cen ofertowych w poszczególnych dzielnicach w granicach +/- 1-2 proc. w stosunku do poprzedniego kwartału, są to niewiele mówiące dane. Na ich podstawie nie można wnioskować, na ile trwała może być obecna stabilizacja. Pojawiające się w niektórych dzielnicach (np. w Wilanowie) minimalne wzrosty cen ofertowych są pochodną obecnej struktury podażowej mieszkań i nie są raczej prognostykiem przełamania obecnego trendu. Podczas, gdy jeszcze do niedawna mieliśmy na rynku przewagę mieszkań w stanie deweloperskim (często pokłosie inwestycji), to obecnie mieszkania na rynku wtórnym charakteryzują się wyższym standardem. W przeciwieństwie do sytuacji sprzed dwóch-trzech lat obecna substancja mieszkaniowa nie jest zdominowana przez mieszkania w standardzie deweloperskim.

W pierwszym kwartale mediana cena m kw. w transakcjach Metrohouse na rynku wtórnym wyniosła 7 700 zł, a II kwartał pokazuje wzrost mediany o 160 zł. Aby zrozumieć dość niespodziewany wzrost mediany ceny m kw. należy przeanalizować dokonane przez pośredników transakcje. Pierwszy kwartał charakteryzował się dość wysokim średnim metrażem  nabywanego mieszkania (60 m kw.), w drugim kwartale wzrosła zaś liczba transakcji mieszkań z popularnego segmentu. Średnie sprzedane mieszkanie miało 52 m kw., co przyniosło wzrost ceny m kw. w obserwowanym okresie. Na zwiększenie ceny miał też udział dość duży udział w transakcjach mieszkań jednopokojowych, które tradycyjnie charakteryzują się proporcjonalnie wyższą ceną za m kw.

Okres wakacyjny nie przynosi istotnych zmian na stołecznym rynku wtórnym mieszkań. Znamienna jest jednak duża aktywność kupujących, co może być związane m.in. z planami wyłączenia mieszkań z rynku wtórnego z dofinansowania w ramach programu Rodzina na swoim.

Komentarze (0)
Dziś i jutro wtórnego rynku mieszkań
 Oceń wpis
   

Osoby, które uczestniczyły w mojej prelekcji na targach mieszkań i prosiły o zamieszczenie prezentacji, proszę o kontakt mailowy mjanczuk@metrohouse.pl Prezentację prześlę mailem

 

 

Zadyszka na światowym rynku finansów bardzo szybko przełożyła się na osłabienie koniunktury na rynku nieruchomości. Intensywnie komentowany w mediach kryzys nie okazał się wcale tak dotkliwy, a rodzimy rynek mieszkaniowy dość szybko podnosi się z marazmu.

Początek ubiegłego roku był kontynuacją stagnacji z IV kw. 2008 r. Średni czas sprzedaży mieszkania, wg statystyk Metrohouse, wynosił wtedy prawie pięć miesięcy, co jest odpowiednim komentarzem do tego, jak wyglądał rynek. Wiosna przyniosła pewne ożywienie, a druga połowa roku to już znaczna poprawa koniunktury. Wzrosła liczba zainteresowanych zakupem, a możliwości negocjacji cen zachęciły do wejścia na rynek wcześniej niezdecydowanych nabywców.

Do podejmowania decyzji zakupowych najbardziej przyczyniła się odwilż na rynku kredytów. Poszukiwania zazwyczaj ograniczały się do segmentu mieszkań jedno i dwupokojowych, a decydującym o zakupie czynnikiem stała się cena. Wiele transakcji dotyczyło mieszkań w budynkach z wielkiej płyty. Te właśnie mieszkania najbardziej straciły na wartości, a to z kolei zachęciło do zakupów. Lokal w budynku z wielkiej płyty zaczął być postrzegany jako przejściowe mieszkanie, które po kilku latach zostaje zamienione na nowsze budownictwo.

Czynnikami zwiększającymi popyt na mieszkania w 2010 r., oprócz odwilży na rynku kredytów hipotecznych, mogą stać się proponowane zmiany w programie „Rodzina na swoim”, tj. propozycja włączenia singli do programu dopłat i wyłączenie od 2011 r. dopłat do kredytów dla mieszkań nabywanych z rynku wtórnego. Jeśli propozycje zmian wejdą w życie, możemy spodziewać się wzrostu zainteresowania zakupem używanych mieszkań, ponieważ właśnie wśród takich lokali najłatwiej znaleźć oferty spełniające parametry określone dla programu dopłat. 2010 r. może okazać się ostatnim, w którym zainteresowani będą mogli skorzystać z dopłaty do kredytu kupując mieszkanie z rynku wtórnego. Ożywienie powinno być najbardziej widoczne w segmencie mieszkań dwupokojowych, do 45-50 m kw.

Komentarze (0)
Na rynku wtórnym mniej mieszkań z dopłatami
 Oceń wpis
   

W Metrohouse zrobiliśmy aktualizację dostępności mieszkań z rynku wtórnego w ramach Rodziny na Swoim.

Okazuje się, że w kilku miastach odnotowujemy mniejszy niż dotychczas odsetek mieszkań kwalifikujących się  do programu dopłat. Poniekąd jest to sygnał, że spadki cen mieszkań nie wszędzie są tak istotne, a z drugiej strony to kolejny dowód na to, że oferta na rynku jest coraz bardziej "przebrana". Większość poszukujących chce nabyć dwupokojowe mieszkanie, w cenie, w zależności od miasta, do 300 - 400 tys. zł. Oferta w tym przedziale jest coraz uboższa, a znalezienie takiego mieszkania, które spełniać będzie kryteria RNS zapewne trudniejsze niż przed wakacjami.

Nadal są miasta, gdzie wybór jest niemal nieograniczony (Bydgoszcz, Gorzów Wielkopolski), ale z drugiej strony mamy Kraków, gdzie chętni do skorzystania z programu dopłat są w beznadziejnej sytuacji.

Poniżej wykres i krótkie omówienie.

 

 

  • III kwartał przyniósł zmianę wskaźnika przeliczeniowego dla Gdańska. W rezultacie 30% mieszkań dostępnych na gdańskim rynku kwalifikuje się do programu. To największy wzrost dostępności spośród analizowanych miast (aż o 22 punkty procentowe).
  • Spośród osiemnastu badanych miast w siedmiu odnotowano wzrost dostępności mieszkań, a w ośmiu nastąpił spadek. W Warszawie, Lublinie i Bydgoszczy dostępność mieszkań utrzymuje się na niezmienionym poziomie.
  • Poza wspomnianym powyżej Gdańskiem, największy wzrost dostępności mieszkań w ramach RnS miał miejsce w Kielcach (wzrost o 10 punktów procentowych) oraz we Wrocławiu i Olsztynie (wzrost po 5 punktów procentowych).
  • W Poznaniu odnotowuje się najwyższy spadek w dostępności mieszkań spełniających kryteria dopłat RnS (o 10 punktów procentowych), w Katowicach i Szczecinie spadki są również znaczące (po 8 punktów procentowych). Obniżenie dostępności mieszkań w Toruniu o 6 punktów procentowych spowodował spadek tego miasta z fotela lidera.
  • Największy wybór ofert spełniających kryteria programu Rodzina na Swoim oferuje wtórny rynek mieszkań w Gorzowie Wielkopolskim i Bydgoszczy. W tych miastach 86% oferty mieszkań używanych kwalifikuje się do dopłat.
  • Tradycyjnie w Krakowie obserwujemy najniższy spośród analizowanych miast odsetek mieszkań, których zakup umożliwia starania o dopłaty do odsetek kredytu. Dodatkowo podaż takich mieszkań zmniejszyła się 1 pkt. procentowy, co powoduje, że zaledwie co 14 mieszkanie spełnia kryteria programu.
  • Nadal wśród analizowanych miast utrzymuje się dwubiegunowy podział na lokalizacje, gdzie dostępność mieszkań w ramach programu Rodzina na Swoim jest wysoka i grupę miast o słabej i umiarkowanej dostępności (np. Kraków, Warszawa, Lublin).
     
Komentarze (0)
1 | 2 |