W języku chińskim słowo „kryzys” jest oznaczany za pomocą połączenia dwóch znaków – pierwszy z nich oznacza niebezpieczeństwo, drugi zaś szansę. Wymiar tego faktu jest o tyle istotny, że w kontekście działalności agencji nieruchomości kryzys nie musi oznaczać stagnacji. Agencje przecież zarabiają wtedy, gdy ceny rosną (wyższe prowizje od poszczególnych transakcji), jak i wtedy, gdy na rynku pojawiają się spadki (niższe prowizje są rekompensowane przez większy obrót). I w rzeczywistości tak jest. Dodatkowo, wysokość wpływów z obrotu nieruchomościami nie jest jedynie pochodną koniunktury na rynku. Wygrywają agencje, które w atrakcyjny i nowoczesny sposób potrafią zachęcić uczestnika rynku nieruchomości do skorzystania z usług specjalisty. To ważne, w sytuacji, kiedy większość transakcji jest zawierana bezpośrednio.
![]() |
| Marki na rynku nieruchomości zyskują na znaczeniu |
Jeśli spojrzymy na tempo rozwoju sieci biur nieruchomości i prześledzimy zwiększanie się liczby jednostek franczyzowych w największych sieciach, można by postawić tezę, że przedsiębiorcy mają silne zaufanie do rozwoju swojego biznesu w oparciu o branżę nieruchomości. Dodatkowym motorem do rozwoju pośrednictwa będą zmiany przygotowywane w ramach ministerialnej dereglamentacji zawodów, w ramach których pośrednikiem mogłaby zostać osoba z podstawowym wykształceniem i legitymująca się oświadczeniem o niekaralności. Obecnie kandydat musi posiadać wyższe wykształcenie, skończyć studia podyplomowe, praktyki i przejść pozytywnie weryfikację dokumentacji. Popadniemy więc ze skrajności w skrajność.
Pomijając dyskusje nad zasadnością takich drastycznych zmian dereglamentacja zawodu pośrednika stawia nowe wyzwania dla osób, które zajmują się obrotem nieruchomościami. Zauważymy większą dbałość o postrzeganie poszczególnych marek. Klient, dla którego wyznacznikiem przy wyborze pośrednika przestanie być jego licencja w zasadzie poza rekomendacją traci szanse na odpowiedni dobór pośrednika, który będzie reprezentował go przy transakcji życia. Wielu klientów zapewne trafi do firm znanych, o bogatej tradycji, działających na lokalnych rynkach od dawna, z obawy przed przypadkową obsługą przez pośrednika, który wcześniej nie miał nic wspólnego z obrotem nieruchomościami. Kupujący i sprzedający nieruchomości trafią więc albo do małych rodzinnych firm świetnie radzących sobie na lokalnych rynkach lub też do rozpoznawalnych sieci, w przeświadczeniu, że takowe dbają o utrzymanie pewnego poziomu usług. To pozytywna informacja, bo taka sytuacja będzie mieć też swoje reperkusje w postaci jeszcze większych obowiązków biur nieruchomości wobec odpowiedniego doboru i szkolenia swojej kadry.
Własny Biznes Franchising, 04.2012 r.















