Rzadko kiedy inwestor budujący osiedle troszczy się zaprojektowanie i przekazanie wspólnocie pomieszczeń, które przysłużą się integracji mieszkańców. W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych lokatorzy wykorzystywali pomieszczenia pralni czy suszarni czy też kotłowni (patrz Alternatywy 4), aby odbywać próby osiedlowego chóru (?!), pograć w brydża, czy najzwyczajniej w świecie porozmawiać z sąsiadem na neutralnym gruncie. W zupełnie nowych warunkach rynkowych wypadałoby jednak podwyższyć standard i zaproponować coś więcej niż lokalizację w pobliżu schnącej bielizny.
![]() |
| Strefa mieszkańca (materiały dewelopera) |
Oczywiście propozycji wspólnych pomieszczeń klubowych z ba
Otóż zaproponował, że mogą oni sami, w drodze głosowania, wybrać projekt na zagospodarowanie tych pomieszczeń. Mieszkańcy otrzymali do wyboru trzy warianty: sala dla dzieci, sala klubowa (czyli wariant pośredni z bilardem, piłkarzykami i kącikiem dla dzieci) oraz sala kinowa. W drodze głosowania przyszli mieszkańcy zdecydowali, że wybierają wariant numer dwa – chyba rzeczywiście najbardziej rozsądne rozwiązanie. Tak więc zyskali miejsce sąsiedzkich spotkań, które dobrze przysłuży się międzysąsiedzkim kontaktom.
Tak jak obietnica wyjazdu na Majorkę w zamian za kupno mieszkania raczej nie skusi trzeźwo myślącego nabywcę do zakupu, tym bardziej nie będzie to też perspektywa turnieju bilardowego w pomieszczeniu klubowym na osiedlu. Jednak nie o to tu chodzi. Miło, że widać czasem przebłyski prospołecznego nastawienia deweloperów. Z pewnością można by powiedzieć: „Co znaczy 100 m kw. wobec tak dużego osiedla?”. Może to i niewiele, ale pomysł wyróżnia inwestycję spośród wielu podobnych. I to się liczy.
___________________





